Urlop nie od kolei.
28.09.2025 r.
Jak mawiają kolejowi klasycy... - Czym byłby urlop bez pociągów? Racja, bo kiedy zaczniemy dobrze szukać, zawsze odnajdziemy jakiś kolejowy ślad. Tym razem trudność była średnia, bo o ile Kołobrzeg tradycji kolejowych ma aż nadto, tak Mrzeżyno - pod kątem kolei - nie było takie oczywiste.
Najpierw Kołobrzeg. Miasto szczególne. I nie tylko chodzi o dworzec z szeroką siatką połączeń, ale głównie o Port do którego pod samą latarnię zaledwie kilka metrów od Bałtyku, poprowadzone zostały tory. A że już dawno zauważono, iż podjeżdżający tam pociąg jest dla wielu turystów większą atrakcją niż sama latarnia, kilka razy w roku dzieje się magia w której można zobaczyć na ulicach Kołobrzegu, sunące niczym tramwaj - prawdziwe składy pasażerskie. Trzeba rzecz jasna mieć szczęście, żeby trafić na taki moment przez przypadek, ale mój pobyt był tu wyłącznie wypoczynkowy, więc i mi przyszło jedynie pieszo przecinać szlak prowadzący do Bosmanatu Portu.
Wszystko zaczyna się na ulicy Solnej.
-- Kliknięcie na każdym zdjęciu powoduje jego powiększenie --
Tutaj swój początek ma linia odgałęźna, umożliwiająca dojazd od stacji do Portu w Kołobrzegu.
Ulica Solna to miejsce częstych fotografii, na których pociąg po przecięciu jezdni wjeżdża w Park Teatralny, kontynuując dalszą podróż.
Po przejechaniu 160 metrów skład wjeżdża w ulicę Zdrojową i dalej przecinając na wprost rondo w ulicę Towarową, kieruje się całą jej długością do wspomnianego wcześniej Bosmanatu.
Cała podróż od ulicy Solnej do Latarni na Przystani to dokładnie 1010 metrów. Kilometr pełen wrażeń, a zdarza się że skład prowadzony jest lokomotywą parową i wtedy jest jeszcze bardziej spektakularnie. Na koniec jeszcze kilka fotek z pięknego Kołobrzegu.
Teraz czas na Mrzeżyno. Przez dłuższy czas pobytu tutaj byłem pewien, że miejscowość ta oprócz "pociągów" wycieczkowych jeżdzących po ulicach Mrzeżyna - z koleją nie ma nic wspólnego. Ale to był błąd, gdyż pod sam koniec pobytu tutaj...
...natrafiłem na ulicę Torową.
Stało się jasne, że Mrzeżyno coś jednak z koleją musiało mieć wspólnego i rzeczywiście. Okazało się, iż od 1912 do 1961 działała tu wąskotorowa linia kolejowa z Trzebiatowa, a po zakończeniu eksploatacji kilkadziesiąt lat temu, została całkowicie rozebrana. Nie udało mi się odnaleźć jej śladów, choć pozostał podobno budynek stacyjny o czym dowiedziałem się dopiero po czasie, a sama końcowa stacja nosiła wówczas nazwę Mrzeżyno Gryfickie.
Tak czy owak jak widać na załączonych obrazkach - urlop to czas odpoczynku, ale nigdy nie od kolei.